środa, 14 października 2015

Rozdział 6

Dziewczyny stały same na dworze, pośród ciemnej nocy. Postanowiły trochę się rozejrzeć i być może znaleźć jakikolwiek ślad, czy wskazówkę, która pomogłaby odnaleźć im koleżankę. Obeszły dookoła cały dom, nie znajdując przy tym nic ciekawego, ani godnego uwagi. Zrezygnowane usiadły na schodach.

- Co teraz robimy? - zapytała jedna z nich.

- Czekamy, chyba nic innego nam nie pozostaje.

- Nie mogę tak po prostu tu gnić, kiedy Sus może znajdować się w prawdziwym niebezpieczeństwie! - wyrzuciła z siebie Julie schodząc z siedzenia - Jeśli coś jej się stanie...

- Nie martw się, znajdziemy ją - obiecała Claudia również wstając i chwytając łuk w ręce.

Przytuliła mocno przyjaciółkę, pocieszając ją. Za jej plecami ujrzała sikorkę, która dziwnie się na nią patrzyła, tak jakby chciała jej coś pokazać.

- Julie popatrz, ona chyba chce nam coś pokazać.

Nastolatka odwróciła głowę w tamtą stronę, w tym samym czasie ptak zleciał z drewna i szybował w kierunku lasu.

- Chodźmy za nim - powiedziała Claudia biorąc koleżankę pod rękę.

 Właśnie ruszyły biegiem do lasu podążając za sikorką oraz mocno wierząc w to, że ona zdoła im pomóc. Stanęły w miejscu, dopiero wtedy, kiedy ptak usiadł na gałęzi jakiegoś buka. Swoją drobną posturą wskazywał na będące nieopodal wejście. Prawdopodobnie była to piwnica, należała do tych starych i podziemnych. Julie przełknęła ślinę i popatrzyła na Claudie. jej wzrok mówił " To nasza ostatnia nadzieja". W takim razie, nie traćmy czasu pomyślała Claudia i sama jako pierwsza podeszła do piwnicy. W drzwiczkach umocowana została kłódka, jednak Nocne Łowczynie bez problemu się z nią uporały. Weszły do środka. Było tam wilgotno, a na ścianach rozmnażał się grzyb i roztocza. Powietrze stało się jakoś dziwnie cięższe, a do oświetlenia drogi miały tylko jeden magiczny kamień. Skrzypiącymi schodami schodziło się jakieś 10m w dół. Pomieszczenie, w którym teraz przebywały nie należało do dużych, ani nawet nie miało w swoim asortymencie wiele rzeczy. Rozejrzały się piwnica zawierała jedynie jakiś zepsuty stół, dziurawy dywan i kilka obrazów. Właśnie obrazów... za pewnym z nich dojrzały średniego rozmiaru przejście.

- Chodź tutaj - nakazała gestem dłoni Julie.

Koleżanka natychmiast znalazła się u jej boku.

- Myślisz, że to to czego szukamy?

- Ja tak nie myślę, ja to wiem - uśmiechnęła się blado i zniknęła w przejściu.

***

Agatha znalazła przyjaciółkę samotnie leżącą w liściach. Kiedy ona spokojnie rozmawiała z czarodziejem jej przyjaciółka miała poważne kłopoty, nawet walczyła z demonem.

- Jak mogłam być taka głupia - łzy leciały z jej oczu, gdy na kolanach trzymała głowę Dominiki.

Obserwujący cała sytuacje mężczyzna uznał, że nie może tak bezsensownie na to patrzeć i stwierdził, że nie lubi patrzeć na coś takiego, dlatego też dla własnej potrzeby zgodził się pomóc.

- Mogę sprawić, że twojej koleżance poprawi się stan zdrowia, ale i tak powinna ja najszybciej znaleźć się w szpitalu.

Agatha podniosła głowę do góry.

- Naprawdę mógłbyś to zrobić? - załkała.

- Oczywiście, chociaż nie ma nic za darmo. - wyszczerzył zęby

- Zrobię co zechcesz tylko błagam uratuj ją - poprosiła.

- W takim razie musisz się odsunąć, ponieważ taki proces trochę potrwa.

Dziewczyna z wielkim bólem odeszła od Nocnej Łowczyni i usiadła pod drzewem.

***
Susan momentalnie odwróciła głowę do tyłu. Stał za nią jakiś facet najprawdopodobniej w podeszłym wieku, ponieważ nie mogła zobaczyć jego twarzy, którą skrywał za maską.

- K-kim pan jest? - zapytała przerażona cofając się do tyłu.

- Chyba ja powinienem zadać ci to pytanie ślicznotko - mruknął - Jesteś obecnie na moim terenie, więc mogę zrobić z tobą co zechcę.

Irytacja zagościła w jakimś zakamarku jej mózgu. Co on sobie do cholery wyobraża? Jest Nefilim, ma broń i może walczyć, a jakiś chory psychol nie będzie wygadywał takich bzdur! Niestety towarzysz przewidział jej reakcje.

- Cóż zapewne teraz zastanawiasz się, co ja taki zwykły człowiek mogę ci zrobić, kiedy ty jesteś sobie zacnym Nefilim, urodzonym z anielskiej krwi! - jego głos przepełniała złość i irytacja. - Opowiem ci coś, już od dawnych lat wiedziałem, iż ze mną nie jest wszystko w porządku...

- Akurat z tym się zgodzę - przerwała mu Sus.

- Ucisz się niewdzięcznico! Nie skończyłem. - warknął - Tak więc, kiedy byłem młodszy okazało się, że dostałem pewien dar, a mianowicie Wzrok. Inni tego nie doceniali, śmiali się ze mnie, mówili, że jestem dziwakiem i mam przywidzenia. Natomiast ja miałem pewność, iż widzę rzeczy, jakie reszta nie potrafi dostrzec. Pewnego dnia moje przypuszczenia okazały się prawdą. Ujrzałem pewnego Nocnego Łowce walczącego z demonem, on również mnie zobaczył. Zabił szybko demona i zwrócił się do mnie. Chciał żebym był jego pomocnikiem, a ja ucieszony jak głupi zgodziłem się. Miałem głęboką nadzieję, że mój dar jest wyjątkowy, że ja jestem wyjątkowy, lecz to co stało się później nie mogło być gorsze. "Pomoc" miała polegać na służbie, a nie na zabijaniu potworów czy innych emocjonujących sprawach. Najpierw się tym znudziłem, a potem wkurzyłem. Doszedłem do wniosku, iż nie chce być jakimś popychadłem, chcę zostać kimś większym i ważniejszym, aczkolwiek mojemu "panu" niekoniecznie spodobał się ten pomysł. Mówił mi o tym jaki jestem niewdzięczny i ile dla mnie zrobił oraz poświęcił. Nie miał najmniejszego zamiaru wypuszczać mnie ze swojej posesji, mało tego zdenerwował się tak mocno, aż postanowił zamknąć mnie w lochach. Po prostu mu odbiło. Przez 5 lat żyłem o chlebie i wodzie, nie widząc światła, mając za przyjaciela tylko ciemność. Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale któregoś dnia ktoś zapomniał zamknąć moją celę. Zemściłem się na Nefilim, mordując jego bliskich i każąc mu oglądać jak umierają, a na samym końcu zabiłem jego. W tej chwili nienawidzę każdego Nocnego Łowcy, czy magicznego stworzenia. Jeszcze nikt nie wyszedł stąd żywy.

Zdegustowana Susan może nawet by mu trochę współczuła, jednak w tej chwili czuła tylko obrzydzenie. Sięgnęła dłońmi do tyłu, ale nie znalazła swoich broni.

- Myślałaś, że jestem na tyle głupi, aby najpierw cię nie unieszkodliwić? Doprawdy zabawne - ruszył w jej stronę.

_________________________________

Postanowiłam jednak podzielić historie na 3 grupy bohaterów :3